|
Powoli, powoli a jednak dochodzi już do przełamywania pewnego stereotypu w naszych firmach o profilu morskim, gdzie zamiast mężczyzn funkcje prezesa czy dyrektora, albo te dwa stanowiska łącznie - pełnią kobiety. Na razie możemy tu mówić o dwóch takich firmach.
Bo oto w Przedsiębiorstwie Połowów i Usług Rybackich „Szkuner” we Władysławowie od blisko 13 lat dyrektorem jest pani Romualda Białkowska, natomiast od maja 2004 roku prezesem i dyrektorem przedsiębiorstwa armatorskiego POL-Euro Linie Żeglugowe Sp. z o.o. w Gdyni jest pani Aldona Wojtczak. Ważne przy tym jest to, że obie te firmy, działające przecież na trudnym dziś obszarze gospodarczym, i niewątpliwie znacznie trudniejszym niż inne na typowo lądowym, uzyskują niezłe wyniki ekonomiczne. Wszakże tutaj chcemy bliżej przedstawić panią Aldonę: jej drogę do obecnie pełnionej funkcji oraz jaki rodzaj i jakimi statkami POL-Euro uprawia żeglugę, czyli świadczy usługi transportowe drogą morską.

Rozmowę z panią Aldoną Wojtczak zaczęliśmy od pytania o wykształcenie. Zwykle - powiedziała - panuje obiegowa opinia, że np. stocznią powinien kierować okrętowiec, kopalnią górnik, zaś przedsiębiorstwem armatorskim, ktoś kto ukończył wydział transportu morskiego na uniwersytecie. Tymczasem pani Aldona ukończyła dwa wydziały Uniwersytetu Gdańskiego: zarządzanie i prawo handlowe, a więc jakby nieco oddalone od spraw bezpośrednio związanych z żeglugą morską. Przez wiele lat zawodowo zajmowała się zagadnieniami finansowymi, w różnych zresztą firmach (w bankowości, w funduszach inwestycyjnych...). W dzisiejszych czasach, w biznesie - uważa - finanse odgrywają istotną, wręcz decydującą rolę. Po prostu - każdy biznes to właśnie finanse. Bo budowanie biznesu musi opierać się na zasadzie efektywności. Mówiąc wprost: przychody w każdej działalności gospodarczej powinny być wyższe od ponoszonych kosztów.

Konkretny związek pani Aldony ze sferą żeglugową - zanim objęła stanowisko prezesa i dyrektora POL-Euro - nastąpił kilka lat wcześniej, w 1999 roku wraz z przyjęciem przez nią funkcji dyrektora finansowego Polskich Linii Oceanicznych S.A. PLO znajdowały się wówczas w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej, i należało mieć dużo odwagi, ażeby podjąć się trudu zrestrukturyzowania finansów tej spółki żeglugowej, przede wszystkim poprzez spłatę długów, kar, zaległości, rozwiązanie problemów typu poręczeniowego, a także obronną ręką wyjść z procesów sądowych, które nękały PLO przez trzy lata. Uporanie się z tym wszystkim wymagało od osób zajmujących się uporządkowaniem spraw finansowych bardzo ciężkiej pracy, wychodzenia z biura o godzinach późno wieczornych, nawet w okolicach północy. Tę restrukturyzację pani Aldona wspomina jako niezwykle trudną i pewnie jako najbardziej niewdzięczną. Musiała jednak zaowocować pozytywnymi wynikami, skoro w 2002 roku panią Aldonę wybrano na prezesa zarządu Polskich Linii Oceanicznych, tzw. spółki - matki dla utworzonych przez nią paru spółek - córek, do których zaliczana jest też spółka POL-Euro. W każdym razie odchodząc z PLO ze stanowiska prezesa zarządu na takie samo do POL-Euro zostawiła tę pierwszą spółkę w dobrym stanie finansowym.

Uzyskiwane ostatnio wyniki przez POL-Euro również są lepsze od tych, jakie spółka ta osiągała przed 2003 rokiem. Notowała przedtem straty, np. w roku 2003 strata wyniosła 1,6 mln zł, gdy w minionym straty już nie było, był natomiast zysk w kwocie 2,5 mln zł. Pani prezes wyjaśniła, że kierowana przezeń firma żeglugowa stara się prowadzić zdecydowanie efektywniejszą działalność, i pod taką została zbudowana cała organizacja spółki, która posiada wszystkie niezbędne w żegludze certyfikaty, nadające jej status firmy armatorskiej w pełnym tego słowa znaczeniu. Obecnie POL-Euro ma w swym posiadaniu trzy statki własne oraz jeden wydzierżawiony. Każdy z nich ma przychody wyższe od kosztów.

Są to statki do przewozu ładunków konwencjonalnych o nazwach „POL-Euro 1” (poprzednio „Chełm) i POL-Euro 2” (poprzednio „Bochnia”) oraz „Włocławek” typu ro-ro. Jeden ze statków ro-ro wydzierżawiła spółka POL-Lewant do obsługi linii lewantyńskiej. Statki własne, konwencjonalne pływają dotychczas na Morzu Śródziemnym, docelowo będą przeniesione do uprawiania żeglugi poza Kanał Suezki. Jednostki aktualnie eksploatowane przez POL-Euro nieubłaganie zbliżają się do „wieku emerytalnego”. Czy w tejże spółce myśli się o nowym tonażu? - Cóż to byłby za szef firmy - zwierzyła się pani prezes - który nie myślałby perspektywicznie. Naturalnie będzie musiał prędzej czy później nadejść czas na odnowienie floty. Tyle tylko - zapewniła pani prezes - że jak pojawi się szansa realizacji odnowienia tonażu, to z pewnością rzecz się uda. Dodajmy: i oby się stało!...
Henryk Spigarski Zdjęcia: POL-Euro, cespi |